…czyli krótkie opowiadania.

Bez wątpienia pisanie opowiadań – czy nawet drobnych impresji, obrazków – to dobre ćwiczenie dla autora. Potrzebna jest dyscyplina i umiejętność opowiedzenia historii w mniejszym formacie, w końcu nie każdy pomysł musi mieć rozwinięcie w postaci kilkusetstronicowej powieści. A poza tym… Czytałem kiedyś porady Patricii Highsmith dla młodych pisarzy: sugerowała, że tworzenie krótszych tekstów jest niezłym rozwiązaniem, bo wydawcy wówczas szybciej płacą, pieniądze pojawiają się na koncie po paru tygodniach, a nie po wielu miesiącach… No, ale to było w innych czasach i w innym kraju.

Mam w archiwum parę króciutkich opowiadań, niektóre z nich ukazały się nawet drukiem w podwarszawskich czasopismach. Nie zamierzam ich teraz wyciągać z dna szuflady, znalazło się jednak coś nowszego.

W zimie 2017 roku po raz pierwszy ogłoszono konkurs „Warszawa w 100 słowach”. Zadaniem uczestników było napisanie tekstu o mieście, o sobie w mieście, o mieście w sobie… Autorom pozostawiono pełną swobodę, istniało tylko jedno ograniczenie: należy zmieścić się w stu wyrazach. Coś dla mnie! Przestudiowałem regulamin i nie znalazłem w nim zapisu dotyczącego zakazu udziału publikowanych autorów (dodam, że prace były przesyłane anonimowo), napisałem zatem trzy krótkie historie. Żadna nie zdobyła głównej nagrody, ale jedna (ta najbardziej błaha, nawiasem mówiąc) trafiła do finalnego zbioru. Polecam, bo dzięki tym historiom można się przekonać, jakimi ścieżkami podąża wyobraźnia różnych osób i w jaki sposób myślą one o miejscu, w którym mieszkają (chociaż niestety czyta się to fatalnie: wyśrodkowanie tekstu to okropny pomysł!). Właśnie: o mieście – dowolnym mieście – każdy opowiada trochę inaczej, nie ma jednej obowiązującej perspektywy (podobnie jak nie ma jednego wzorca powieści kryminalnej, co czasami usiłują wmówić czytelnikom różni mądrale).
Wrzucam dwa teksty, które nie zakwalifikowały się do końcowej publikacji:

W centrum

Mieszkaniec

Jeśli w przyszłym roku zostanie ogłoszona kolejna edycja konkursu, zachęcam wszystkich do udziału. Pisać każdy może! Informacje zapewne pojawią się na wspomnianej stronie i na Facebooku.

Ja też na pewno spróbuję. Być może jako Antoni Bukiet, Balbina Wężyk albo Jarosław Grąd-Bukowy…